Post  —  05 February 2023

5 Luty

Dzisiaj jadę do Londynu na koncert Tarji

(byłej ale i najlepszej wokalistki Nightwish 96-05)

Wstałam więc o 4.30 am by o 6 am być w pracy i szybciej skończyć.

Plan-upolować pociąg około 4pm, by dotrzeć do Camden town na czas i jeszcze odstawić jakąś małą integracje z towarzyszami podróży.

Na chwile obecną mamy 6:55am  a ja piję drugą kawę.

Extraaaa

Jak tak dalej pójdzie to będe chrapac podpierając ściany.

Ekscytacja?

Hmmm

Troszkę się cieszę bo dawno nie byłam na koncercie- i lubię energię Camden

Poza tym czas wpuścić nowych ludzi do swojego życia.

Ale I troszkę się nie cieszę bo pewnie będzie tłok.

Tłok mnie stresuje a kolejek nie lubię.

Sama płyta in the Raw też mnie jakoś mega nie uwiodła.

Niemniej z przyjemnością dodam to wydarzenie do swoich wspomnień.

Chcę więcej doświadczać.

Jestem odrobine zła na siebie, bo wczoraj grała Epica i Apocaliptica a chyba mam do nich więcej sentymentu.

Jutro i pojutrze wolne także hajda bajda piekła nie ma ;)

Trzeba troszku pogrzeszyć.

Szacun zostaje w domu, Brak rozsądnego holownika- zatem szanse, że Londyn mnie porwie

-niebezpiecznie wzrosły.

Ostatni pociąg do miasteczka nieopodal 23:55

do mojego miasteczka 23:25

no zobaczymy co z tego wyjdzie

i czy nie utknę w Londynie do jutra :)

Spontaniczny plan zawsze spoko 😝

Bawmy się!

Wspaniałej niedzieli!