Majówka Majówka i po majówce.
Moja upłyneła w pracy.
1.) Netflix cancelował przyszle sezony sex/life- główna aktorka Sarah Shahi odmówiła podjęcia przyszłej współpracy z Netflixem -powołując się na niedostateczne wsparcie ze strony produkcji-cokolwiek się pod tym kryje. Początkowo mi było smutno ale potem pomyślałam…. a co miałoby być dalej? Bo albo powtórka z rozrywki i tym razem przewrotny poryw serca w stronę jakiegoś stabilnego tatuśka dla odmiany, albo kolejny skok w bok z facetem w skórze…no bo chyba nie Klan i wspólne wychowywanie pociech w patchworkowej rodzince? Serial już jest kompletny. Nie ma co go ciągnąć. Bajki kończą się dobrze i żyli długo i szczęścliwie- tylko dlatego, że autorzy wiedzą kiedy postawić kropkę.
2.) Jamie Fox w szpitalu. Powody hospitalizacji nieco owiane tajemnicą - ale ostatecznie to nie nasza sprawa i każdy ma prawo do prywatności. Wracaj nam do zdrowia byku!
3.) Matury ruszyły- Chat Gpt napisał maturalną rozprawkę z Polskiego na poziomie 4% najlepszych uczniów w Polsce (dane z zeszłego roku). Wyłożył się na dziadach ale ja mu się tam, w ogóle nie dziwię.
Zdjęcie w tle-Patryk Gettka
Stan zdrowia ? Testament musi poczekać. Będę żyć. Dziękuje za miłe wiadomości oraz nieudane próby dodzwonienia się. Nie miałam do tego ……….Głowy 😜W środę lekarz mnie wezwał na urgent appoitment do siebie, jeszcze w trakcie shiftu. Zbadał ciśnienie, zajrzał w oczy. Zajrzał w uszy. Kazał podnieść ręcę , spojrzeć w dół, w górę w lewo i prawo. Zrobić test na covid-negatyw , Podwyższona temperatura lekko 37.9 .Macanko karku i mozna odmaszerować. Dzień piąty a ból się zmniejsza- w głowie się nadal kręci od czasu do czasu ale jest szansa, że do urlopu minie. Jak nie minie- wrócić. Extra. Najklejki dzielny pacjent jak nie było tak nie ma .
W biurze nadal spokojnie. Fajnie się wyrabiam ze swoimi obowiązkami. Wiosna wciąż niezbyt się rozgościła za oknem. Jakieś smutne 13 stopni. Kurteczka ta sama. I o.
Jutro koronacja króla Karola- super extra zbędny wydatek tak jak i wymiana gotówki na nową-w tych niezbyt szczęsliwych dla Great Britain czasach. Oby nowy król pożył jak najdłużej i za dwa lata nie było całej szopki na nowo. London zablokowany , wszędzie korki i tyle z tego przyjemności.
Aleeee ja się tym nie przejmuję bo za siedem dni wylatuje. Z Lotniska ląduje praktycznie prosto na fotelu u fryzjera- bo już czas coś zrobić z czupryną a potem do siorki na Szwederowie . Wieczorem kolacja z moimi dziewczynami i impreza Londonowo-Merlinowa z okazji ostatniej zmiany Igi. Następnego dnia wizyta w domu u rodziny i 17ste urodziny brata. W tygodniu stajnia Danusia i Geri, a i na wieczory atrakcji nie brakuje . Byle sił witalnych starczyło by zagospodarować ten czas i być najlepszą wersją siebie a nie jakimś zachmurzonym muppetem.
Wspaniałego weekendu

