Recesja troche dobiera sie wszystkim do tyłka. Wszędzie zaczeły się redukcje etatów i przestrzeni biurowej. Dużo firm nie przetrwało napiętej amosfery i zwyczajnie ogłosiło bankruta. Mój współokator szuka pracy więc chodzi z nochalem na kwinte. Cauncil tax i woda idą w górę. Pogoda nie nastraja. Geryona guzek się coś nie zmniejsza- co mnie mocno trapi. No i tak o. Śmierć, Kutas i zniszczenie.
Dobrze, że Polska na horyzoncie - jest się czego uwiesić. Jutro randka w Maidstone i dzień wolny. W pracy niezłe rodeo więc dzień oddechu siądzie jak złoto. Dużo bym dała żeby trafił się jutro słoneczny dzień . Dziś na śniadanko, obiad i kolację tościki. na deser Kuba. Taki mój pakiet ratunkowy gdy humor kwaśny. Kto ubogiemu zabroni bogato żyć 😁
W ogóle śniło mi się, że byłam nad zalewem koronowskim i utopiłam mojego Ulterka. Ależ mi było smutno. Planowałam nawet akcje ratunkową ale tam były chyba z 5 km głębokości. Osiadł gdzieś na mrocznym dnie i smutno dryndał z nieprzeniknionej otchłani. Ucieszyłam się rozkosznie jak go zobaczyłam rano obok łóżka.
Tak się zastanawiam czy to się już powinno leczyć?
Tylko spokój może nas uratować…
Spokój tościki i memiki!
No bo Mariannka to nas nie uratuje …
Ja pierdziele…ta to ma problem z beretem, za to ojciec Mateusz z Wadowic całkiem fajny gość pomimo stylówki na Tokarczyk

