Omlette du fromage świecie !
1 dzień wakacji -piątek
Mój dzień dzisiaj zaczął się punkt 2 w nocy. Wczoraj byłam w pracy od 8.30 am do 8 pm . Zaliczyłam 3 dwugodzinne meetingi . Po pracy więc, resztką dokończyłam pakowanie i się położyłam . 4h snu i wio na lotnisko. Zaczęło się trochę pechowo bo umknął nam zjazd na stanstead i musieliśmy nadrobić 30min drogi. W każdym razie udało się dojechać na czas. Szacunowy mnie wysadził i ruszył w drogę powrotną. Odprawa przeszła bez jakiś większych ceregieli . W samolocie przypadł mi w udziale cały rząd siedzeń dla mnie i to zaraz na samym początku samolotu także luksus. Usiadłam przy oknie. Porobiłam fajne zdjęcia Wisły bo tym razem lądowanie w Wwie. W Modlinie znów podpadłam celnikom bo wzięli mnie na rutynowe prześwietlanie bagażu, ale no niech im będzie. Na kimś muszą ćwiczyć.
Teraz Siedzę tu sobie od 9.40am bo flixbus przycina na całego. Mieli być 12.25 a teraz ma być 3.05 pm i mam nadzieje - że to ostatnie słowo bo stracę piąteczek sącząc trzecią kawę na lotnisku. Nie ukrywam - bym sobie już troszkę pospała . Mógłby już ten busior przyjechać. Jeszcze pan Łukasz z Flexibusa mnie wkurzył bo mi zaczął ściemniać , że naprawią busa i podjedzie a ewidentnie widzę że poszli na łatwiznę i karzą nam po prostu czekać na następny
I tak o. Taka to z nimi zabawa.
2 dzień wakacji-sobota
Odłożyłam walizkę u siory i wio do miasta.
Dużo znajomych twarzy dawno niewidzianych . Milusio. Jakoś o 2 byłam w domu a to oznacza ,że byłam 24h na nogach. Były “ptaki i okna” I wygibasy na murku. Także wieczór uznaje za udany !
Zjadłam zupkę i padłam jak beta. Dziś obudziłam się o 9 am bolcik i do rodziców. Czad w Bydgoszczy z tymi aplikacjami . Jest nawet bolt pets. Zamówiłam bolta z 40% zniżką. Był w 3 minuty a żeby było zabawniej to normalna taksówka komfortu. Mogą teraz jeździć dodatkowo z appkami. Co prawda korporacja kasuje ich za to 100zł miesięcznie ale o.
Braciszek przywiózł mi monetę ze stitchem z Disneylandu! 🤗🤗🤗 To będzie moja moneta szczęściowo-decyzyjna . Postanowione . Także Meiti czy reszka ?
Nocne romanse ze Scrabble nie poszły w las
3 dzień wakacji -niedziela
Napisałam super posta ale się nie zapisał gdy trzęsło w pks no i tak o.
W sobotę miałam spotkanie z Arkiem i Borysem w Merlinie a potem śmigałam na long night do Asi i Craiga. Całkiem fajna domówka nam wyszła.W zasadzie pół nocy przegadałam z Aryanem i Anią. Fajnie ludzie są fajni. Z imprezy skoczyłam do rodziców na grilla i chapnęłam karkóweczkę. Pierwszy raz w życiu spróbowałam kaszanki ale to nie moja bajka
Fujka. Tulałam Balbine i męczyłam z Mamą agentkę o stu twarzch. Jej najświeższe odkrycie. Leniuszyłam cały dzień.
Nie ma to tamto. Czasami człowiek musi
Inaczej się udusi.
4 dzień wakacji-poniedziałek
Nie śpieszyłam się z wstawaniem nic a nic
Na 13.30 poszłam do fryzjera zrobić coś z włosami
Upał męczył pomyślałam więc że odwiedzę Macieja bo siadło by zimne piwko i tak o. Zasiedziałam się. Lekko już podchmielona chciałam iść do domu ale zwabiło mnie Chupitos i Karaoke. Słyszałam Shallow z płyty starego rynku i myślę sobię przeznaczenie . Naaajaaak. Noc była długa , głośna i pełna Tequili. Poznałam sympatycznych ludzi z oldschooloqym aparatem i zaprosili mnie na majówkę . Jednak musiałam odmówić -Geri wzywa. Wiadomo.
5 ,6 i 7 dzień wakacji
Wstałam skoro świt , spakowałam Jamniczka i ruszyłam na spacer do miasta. Tup tup. Upał.
PkS do Nakła miałam dopiero o 11.45 więc postanowiłam pozałatwiać sprawy urzędowe -nowy dowód i paszport. Wszystko poszło bardzo sprawnie.
W PKS poznałam pana Jacka -gadatliwego kierowcę Lini Bydgoszcz Nakło. Człowiek powinien być stand uperem. Lubię ludzi i lubi gadać. Niepospałam. Nie dał mi.
Potem przesiadka zakupy w Lidlu i Wio.
W stajni wszystko mam . Kremy , spraye, ciuchy na wiosnę , zimę a nawet opiekacz do tościków.
Wiosną gdy człowiek nie marznie tam jest naprawdę extra. Co prawda we wtorek komary opindlowały mnie prawie żywcem ale przeżyłam. Praca w stajni standard. Sprowadzanie koni ,pojenie czyszczenie zamiatanie. Ciało dostaje w tyłek za to umysł odpoczywa jak nigdzie.
Jeździłam na Gerim , pierwszy raz mi się spłoszył . Jest moc. Jak się człowiek zagapi to mu koń spod pupy wyjedzie normalnie😝 Cudowne zwierzę i dobra robota Danusi. Byłyśmy też na dłuższym spacerze w lesie z Gerim na lonży . Czuję się przy nim coraz pewniej a i w pracy w stajni czuję się coraz bardziej samodzielna. Szkółki jeździeckie to jedno a stajnia prywatna i bycie właścicielem to całkiem co innego. Nawet inaczej się jeździ.
W środę zrobiłyśmy sobie ognisko z kiełbaskami i piwkiem. I siedziałyśmy gadając o życiu i śmierci do 1.30 am. Zaspałam na karmienie dwa razy. No bo jak. Brawo ja.
7 dni Danusia śmigała do Koleżanki do Bydgoszczy więc mnie zabrała. Skoczyłam do rodziców. Musiałam się wymoczyć bo włosy od kurzu stały mi już na sztywno.
8 dnia Koncert na ogródku Cold Shotu Wąsik i Miraski. Więcej grzechów nie pamiętam. W pubach nic się nie działo a tempo wódeczki spowodowało ,że o 2 am skoczyłam po frytki i zawinęłam do domu na piechotę wsuwając zbawienny tłuszczyk po drodze. Gdy dotarłam do siory zdjełam buciory i padłam jak betka. Rano tylko przeglądałam telefon to jeszcze.sobie zostawiłam figla w postaci zdjęcia z frytkami.
9 dnia -Sobota
Nie miałam planów natomiast miałam kacyka. Długo leniuchowałam męcząc się w upale. Gdy się zebralam skoczyłam do żaby po wodę i zupkę
Zjadłam sobie insta ramen i ruszyłam na spacer gdy słońce trochę straciło na mocy. Wylądowałam na ogródku . Trochę pograłam w karty , trochę porozmawiałam o pierdołach i skoczyłam do Merlina. Tam już nie działo się zupełnie nic. Wszyscy chyba wybyli nad wodę. Zgarnęła mnie Asia z Craigiem. Poszliśmy do mózgu ale , że tam też niewiele się działo, skoczyliśmy do Craiga. I tak o. Od Craiga do siory zmienić buty i spakować torbę do stajni i wio na spacerek.
Wyspa młynśka , chrupiąca bułeczka z jogurtem pitnym truskawkowym na śniadanko i znów wio do Niemcza naładować akumulatory przed stajnią. Zakwasy nadal trzymają i plecy troszku bolą. Muszę się trochę nareperować. Wanna rozciąganie i Maminu obiad
Tego mi trzeba.
.png)









