Omlette du fromage świecie.
Czwartek .
Sącze sobie pierwszą kawkę i zaczynam wspominać poniedziałkową wyprawę do Londynu na Goodsmacka. Tym razem zabrałam się pociagiem z Szacunem , Heath Ledgerem i sympatycznym kuzynem Heatha- Bąckim . Wyprawy na rodzynka to chyba moje ulubione wyprawy . Czuję sie zaopiekowana. Jednak ledwo weszlismy do koncertowni a wpadliśmy na qumpele z Merlina ze starej ekipy. Świat jak zwykle zaskakuje swoją wielkością ale Joanna jest świetna , całkiem naturalnie przygarneliśmy ją pod skrzydełko jakby tak miało być od początku.
Nie lubię się pchać między ludzi , ale z “Ekipą taran” na luzie zmiotlibyśmy Grecką falange Wytorowali nam elegancko i bez ofiar zacną ścieżkę prawie pod samą scene. Po prawej stronie były dodatkowe drzwi do kibelka- także ktoś to przemyślał i nie trzeba było odpierdzielać drogi krzyżowej gdy się chciało siku. Goodsmack zagrał prawie wszystko co bym sobie życzyła . No może pożałowali " Love hate sex pain"- którą swojego czasu tłukłam na umór, ale zagrali 3 bisy także- niech będzie, że wybaczone.
Generalnie świętowali swoje 30 lecie i całkiem jak papa roach (25lecie) wzieło ich się na wspominki i hołd dla tych których już z nami nie ma. O ile na Papa roach uśmiechnełam się i uznałam to zajebiście urocze -tak tym razem już nie utrzymałam koni i rozwyłam się na całego.
Myśle , że wszystko wina światełek. Może to nie są zapalniczki ale kilka piwek i oczka mokre. Co zrobisz, nic nie zrobisz. Możesz być antyspołeczniakiem ale w solidarności tłumu jest coś poruszającego nawet dla Ciebie.
POD też spoko.
Na drowning pool się spóźniliśmy-ale to już tradycja.
Przed koncertem obowiązkowo kebsik- bardzo dobry doner kebab z kurczakiem. Niby duży ale mały - za to smaczny a dzis mi własnie koleżanka zareklamowała jakąś nową meksykanśką knajpkę w tunbridge wells. Trzeba będzie odwiedzić. Lubieeee meksykańskie papu.
Z Asią jak sie uda może ponownie sie spotkamy 17 maja bo chłopcy są nią oczarowani :) . Wiadomo, Ja mam tylko fajne koleżanki. Helloł. Do tego jest dobra okazja bo przecież 18 Maja trzeba ruszyć do Londynu na wybory. Wolne zabookowane.
Z ogłoszeń parafialnych:
Zakończyłam 3 unity kursu- ale assasmenty idą mi jak po grudzie. Duuużo pisaaaaania a i czas nagli bo deadliny jakieś bliskie. Byle do maja.
.- Książkowo jest bardzo ciekawie ostatnio , sama nie wiem co mi się chcę czytać i sluchać najpierw- najlepiej wszystko na raz. Player jeszcze się nie skapnął , że wyjechałam do UK więc mogę jeszcze miesiąć oglądać Kube i Gesslerową. W kinach martwe jednorożce a za oknem wiosna.
W sercu narazie bez większych zrywów- od polityki odpoczywam dla zdrowia psychicznego. Na talerzu tej wiosny rządzi pizza sweet chilli od Aldi/ Lidla Pana alfredo albo tościki z Cheddarem i jogurtowym sosem czosnkowym. Mualaaaa.
Brak mi uniesień i nowych namiętności ale może w ostateczności to zdrowiej.
16 Kwietnia Geryon ma 7 urodziny- i dentyste oraz szczepionko z tej okazji. Ale że też mu prezent zafundowałam. Biedaczek- całkiem w sumie przypadkiem.
Siodło trzeba troszkę podrasować a stare sprzedać bo niestety nie dało rady dać w rozliczenie. Szkoda tak byłoby najprościej. No ale to nic .Będziemy kombinować. i mam pełne wsparcie Danki.
Impas przełamany.
Działamy dalej.
I tak o.
Wspaniałego weekendu.🌷
